Mata ujawnił, że wyda gitarową EP-kę „2040: Sława"

Mata 2040

Mata po raz kolejny udowodnił, że przewidywalność to ostatnie, co można mu zarzucić. Dopiero co fani zaczęli przetwarzać potężny, potrójny album „MATA2040” – zawierający symboliczne 33 utwory i otwierający się rewolucyjnym dialogiem z Fryderykiem Chopinem – a artysta już zdążył wywrócić stolik po raz kolejny. Podczas finałowego koncertu na PGE Narodowym, przed wielotysięcznym tłumem, Młody Matczak ogłosił swój kolejny, niezwykle zaskakujący krok.

W sierpniu tego roku światło dzienne ujrzy całkowicie gitarowa EP-ka zatytułowana „2040: Sława”.

„Nie chciałem wydać tego albumu”

Słowa, które padły ze sceny PGE Narodowego, zszokowały wielu słuchaczy. Mata otwarcie przyznał, że pierwotny plan na ten rok wyglądał zupełnie inaczej.

– Nie chciałem wydać tego albumu, tylko chciałem wydać EP-kę gitarową „2040: Sława”, ale wydałem album. Dzięki Wygi, że mnie namówiłeś. Ta EP-ka i tak wyjdzie. Po tym koncercie jadę do Sławy do mojej rodziny, biorę gitarę i przyjaciół i będziemy kończyć tę EP-kę – zdradził artysta.

To wyznanie rzuca zupełnie nowe światło na obecny proces twórczy rapera. Pokazuje, że „MATA2040” to nie zamknięty rozdział, a zaledwie element znacznie większej i bardziej skomplikowanej układanki artystycznej.

Od klasyki do gitarowego buntu

Ewolucja Matczaka to fascynujące studium artystycznej odwagi. Na nowej płycie raper potrafił bez mrugnięcia okiem połączyć rap z motywem z „Etiudy Rewolucyjnej” Chopina, nadając całości głęboki, emocjonalny ciężar. Zapowiedź projektu opartego na żywych instrumentach i gitarowych brzmieniach to kolejny krok w stronę zacierania granic gatunkowych.

Mata konsekwentnie ucieka z szuflady z napisem „tylko hip-hop”. Szuka nowych form ekspresji, eksperymentuje z klimatem i nie boi się ryzykować. Droga, którą przebył od „Patointeligencji” do planowanej, kameralnej i osobistej podróży w Sławie z instrumentem w ręku, to dowód na ogromną dojrzałość twórczą.

Więcej niż muzyka – zjawisko popkulturowe

Weekend na Narodowym pokazał, że koncerty Maty to coś więcej niż odtwarzanie hitów. To wielkie, multidyscyplinarne widowisko, na którym obok siebie pojawiają się tak skrajne postacie popkultury jak Bedoes (w niezwykle poruszającym momencie z fundacją Cancer Fighters), Doda, Fagata czy Borys Szyc. W tym całym kontrolowanym chaosie Mata potrafi jednak zachować to, co najważniejsze: artystyczną autentyczność.

Zamiast świętować sukces gigantycznego potrójnego albumu w luksusowych hotelach, artysta pakuje gitarę i rusza z przyjaciółmi tworzyć brudne, żywe brzmienia. Właśnie za ten nieprzewidywalny, artystyczny głód fani cenią go najbardziej.

W HYPEMERCH wiemy, że ikony nowej ery piszą historię na naszych oczach. Czekamy na sierpień i gitarowe uderzenie ze Sławy, a tymczasem wracamy do analizowania 33 tracków z „MATA2040”.

Zobacz naszą koszulkę z artystą tutaj.