Wolność słowa vs sztywne paragrafy: RPO staje po stronie Taco Hemingwaya w sporze z GIF

Taco Hemingway

Głośny konflikt pomiędzy Taco Hemingwayem a Głównym Inspektoratem Farmaceutycznym przenosi się do sali sądowej i zyskuje rangę jednego z najważniejszych sporów o granice sztuki w ostatnich latach. Sprawa utworu, w którym padła nazwa leku Solpadeina, trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Do walki po stronie Filipa Szcześniaka oficjalnie włączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

To już nie jest tylko jednostkowy spór rapera z urzędem – to batalia o to, czy twórcy w Polsce będą mogli bez lęku opisywać otaczający ich świat.

GIF zarzuca promocję, Taco idzie do sądu

Przypomnijmy: GIF uznał, że utwór Taco Hemingwaya „romantyzuje” działanie produktu leczniczego i może stanowić ukrytą, niezgodną z prawem reklamę, która zachęca do pozamedycznego stosowania substancji. Inspektorat nakazał artyście zaprzestanie rozpowszechniania tych treści.

Filip Szcześniak nie złożył jednak broni i zaskarżył decyzję do sądu. Wsparcia udzieliła mu Rzecznik Praw Obywatelskich, jednoznacznie wskazując, że działania organu państwowego mogą bezpośrednio naruszać konstytucyjną wolność twórczości artystycznej oraz wolność słowa.

Efekt mrożący: Czego urzędnicy nie zrozumieli w sztuce?

Stanowisko RPO punktuje błędy w interpretacji dokonanej przez GIF:

  • Brak komercyjnego powiązania: Artysta nie miał żadnej umowy ani relacji sponsorskiej z producentem wspomnianego preparatu.

  • Kontekst i ostrzeżenie: W warstwie lirycznej utworu pojawiają się wątki wskazujące na niebezpieczeństwa i negatywne skutki sięgania po substancje, a nie ich bezkrytyczna pochwała.

  • Natura rapu jako kroniki: Rap od dekad jest gatunkiem opierającym się na surowym, autentycznym opisie rzeczywistości – porusza tematy uzależnień, leków, alkoholu czy kryzysów psychicznych, co w żadnym stopniu nie oznacza ich promowania.

RPO słusznie ostrzega przed tzw. efektem mrożącym. Jeśli urzędy zaczną karać artystów za samo wymienienie nazwy własnej w wersach, twórcy ze strachu przed sankcjami zaczną cenzurować własną twórczość, unikając trudnych, ale ważnych społecznie tematów.

Wyrok, który zdefiniuje przyszłość całej sceny

Problem nadużywania leków jest realny, jednak walka z nim nie może odbywać się kosztem praw obywatelskich i wolności artystycznej. Wyrok warszawskiego WSA będzie bezprecedensowy. Wyznaczy bowiem czytelną granicę: gdzie kończy się autentyczna, subiektywna sztuka i miejski storytelling, a gdzie faktycznie zaczyna się nielegalna reklama.

W HYPEMERCH stoimy na stanowisku, że tożsamość i wolność twórcza są fundamentem kultury. Będziemy uważnie śledzić losy tej rozprawy, bo jej wynik wpłynie na każdego artystę, który bierze do ręki mikrofon.